Pokazywanie postów oznaczonych etykietą karmienie naturalne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą karmienie naturalne. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 marca 2014

Uśmiech, mąż i spacerki.

Te kilka zdjęć podczas karmienia zrobił ostatnio mój mąż. 



Nie miałam w planach pisać dziś zbyt wiele z racji czasu. Gniewulek ostatnio zrobił się nieco bardziej wymagający. Uporządkowany cykl dnia obfitujący w długie, trzygodzinne drzemki to jednak na dzień dzisiejszy przeszłość. Owszem, zdarzy się i taka - szczególnie w czasie spacerów. Nie mniej jednak okresy snu w czasie dnia znacznie się skróciły, podobnie jak wydłużyły się okresy marudzenia z różnych, nieznanych matce powodów. Szum już nie wystarcza, bywa, że wspomaga nas smoczek, choć nie bardzo chcemy. Ale jest i nagroda, dawkowana powoli,w coraz większych ilościach - UŚMIECH! Coś pięknego. Nie do opowiedzenia - taką radość czuję kiedy moje dziecko odwzajemnia mój uśmiech. No i mamy za sobą pierwszą noc tylko we dwoje - ja i Gniewko. Poradziliśmy sobie nieźle - choć mały zasnął porządnie dopiero o 23.00, to zafundował mi tylko jedną pobudkę nocną na karmienie - o 3.00, a potem spał już do godziny 8.00 rano. Wzorowo.

A poza tym? Mój mąż skończył parę dni temu 36 lat. Co roku robiłam dla niego taki rysunek - niestety w tym mi się nie udało, z racji braku czasu :( Wspomagam się stuningowanym rysunkiem sprzed dwóch lat. O tym:


Z tej okazji kilka słów o moim mężu.

Mój mąż jest świrem. Pozytywnym, rzecz jasna, chociaż nie ukrywam, że czasem działa mi to na nerwy. Ale jak można nazwać kogoś kto po wieczornym powrocie po dwóch dniach do domu (i nocce spędzonej na karimacie w pracy) - o godzinie 22.00 jak gdyby nigdy nic pedałuje zawzięcie na rowerku stacjonarnym tak, że pot (autentycznie!) leje się strugami na podłogę, oglądając jednocześnie  program o zawodach triatlonowych na Hawajach? Mój mąż chce zrobić triathlon, więc chodzi na basen, biega i jeździ na rowerze w każdej wolnej chwili (z wózkiem też już biegał), chociaż nie przesypia nocy i pracuje całymi dniami. Do tego musi też od czasu do czasu zrobić coś miłego dla mnie, żebym nie robiła mu wyrzutów, że za dużo czasu poświęca sportowi ;) 

Mój mężu, jesteś kosmitą :)

A na zakończenie kilka obserwacji z moich spacerków z wózkiem: