piątek, 18 lipca 2014

Półrocze!



Nie pisałam… uwaga, uwaga… ponad miesiąc! Umknęło mi podsumowanie 5 miesięcy, a 17 lipca mój mały kawaler skończył dokładnie pół roku! Właśnie oglądałam zdjęcia sprzed kilku miesięcy i trudno uwierzyć jak bardzo się zmienił przez ten czas, ile nowych umiejętności posiadł :) Widać to choćby na poniższych trzech zdjęciach.



Ponad miesiąc i mnóstwo Waszych komentarzy, słów wsparcia w walce z moją rygorystyczną dietą i alergią Gniewka. Bardzo dziękuję - chyba się przydały, bo nie zapeszając, ale od ponad 3 tygodni alergia się wyciszyła. Owszem, jakaś pojedyncza sucha plamka się ostatnio pojawiła, drapanie się od czasu do czasu nadal jest, ale poza tym… Zaczęłam coraz odważniej jeść produkty zakazane. Czekoladka od czasu do czasu, lody, ciastka, ostatnio przepiórcze jajka, kubeczek kawy z mlekiem., plasterek sera… I nic strasznego, na razie.

Za mną aktywny zawodowo miesiąc - i mówiąc szczerze głównie dlatego nie pisałam. Co sobotę wesele, zdjęcia, dekoracje… Po tych weselach z resztą można było zaobserwować moją progresję w diecie. W połowie czerwca bardzo się pilnowałam i zjadłam zaledwie parę kęsów ciasta, z makaronu  w rosole zrezygnowałam. Na kolejnym już zjadłam pół kawałku tortu, ale i tak się pilnowałam. A na ostatnim postanowiłam zaszaleć i zjadłam wszystko, co było dostępne ;)

Tymczasem został zrealizowany mój plan minimum karmienia piersią. I jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa, bo od dwóch miesięcy miałam momenty mocnego zwątpienia. Ta dieta dała mi się we znaki - nie było łatwo, ale w tym momencie czuję, że to cenne doświadczenie. Zarówno od strony dietetycznej, jak i psychologicznej. Myślę, że zasługuje na osobną notkę.

Jeszcze w czasie ciąży moja mama radziła mi, bym karmiła Gniewka minimum rok. Jakoś nie byłam specjalnie do tego zapalona. Mówiłam "Może pół. Pół to mój plan, może wystarczy?". Dziś wiem, że im dłużej, tym lepiej, ale wiem też, że nie zawsze układa się tak, jak chcemy. Kolejny plan to rok - co będzie dalej, czas pokaże. Nie ukrywam, że w moim przypadku karmienie bywało trudne. Pal szcześć dietę, ale akrobacje logistyczne z karmieniem dziecka nieprzyzwyczajonego do butelki i preparatów mlekozastępczych podczas mojej pracy, kiedy bite ileś tam godzin pod rząd fotografuję przygotowania do ślubu, ślub i wesele - to nie było łatwe. Lub kiedy robię dekoracje i zawsze ktoś musi zająć się dzieckiem. Butelka byłaby dla mnie łatwiejsza, znacznie. 

W dniu, w którym Gniewko skończył pół roku - dostał pierwszy raz do spróbowania marchewkę. Póki co - jest dobrze. Nawet próbuje jeść sam, czy też może raczej grzebać sobie w buzi łyżką ;) Ale coś tam mu w tej paszczy znikało jednak :)

Zanim zniknę ponownie na kolejny tydzień, wybywając w góry - zrobię standardowo małe podsumowanie osiągnięć Gniewka.

Waga: dokładnie nie wiem, ale na pewno powyżej 7 kg. 25 centyl.
Ubranka: 68/74

Umiejętności:
  • siedzi z podparciem, lub trzymany za ręce
  • usiłuje się sam podnieść z pozycji leżącej lub półleżącej
  • złapany za ręce sam się podnosi z pozycji leżącej do siedzącej
  • gada po swojemu, piszczy, pokrzykuje
  • zaśmiewa się na głos
  • chwyta coraz sprawniej, przekłada przedmioty, wyciąga po nie ręce, wkłada do buzi
  • wsadza sobie stopy do buzi
  • obraca się nagminnie z pleców na brzuch i rzadziej z brzucha na plecy
  • obraca się wokół własnej osi - zostawiam go na macie obróconego w jedną stronę, a zastaję poza matą, obróconego w drugą
  • umie podnieść tułów, podpierając się na wyprostowanych rękach
  • a zębów dalej brak…. :)
Na koniec kilka zdjęć - czyli co robiliśmy, jak nas nie było :)

Jedliśmy!


Spacerowaliśmy!




Bawiliśmy się!

Ciężko pracowaliśmy/łyśmy!



I takie efekty tego były między innymi ;) facebook.com/wilgaikruk

Spaliśmy!
Lataliśmy!

Leżeliśmy sobie!


I byliśmy zadowoleni :)









15 komentarzy:

  1. Gratulacje pierwszych 6miesięcy :)
    Zdjęcia są cudne... zwłaszcza te dwa ostatnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. dokładnie to samo chciałam napisać.
      Kacha mnie uprzedziła :)

      Usuń
  3. nasza alergia też po jakimś czasie minęła
    nic nie pomagało, i nagle wysypka po prostu zniknęła
    i nic się nie działo
    a teraz, po kilku miesiącach się pojawiła znów :(
    ale nie tam gdzie wcześniej (zgięcia kolanek i łokci, brzuszek i plecki)
    a na czole i trochę na policzkach
    i nie wiadomo od czego - może od upału? bo jemy wszystko co zawsze

    pozdrawiam i zapraszam również do mnie
    artmari-pl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas nigdy nie było typowo w zgieciach ale policzki i czolko - owszem. Teraz mamy nawracające sucha plamki na ramieniu ale poza tym cisza. I ostatnio jedynie staram się nie pić mleka na surowo i nie przesadzać z jajkiem.

      Usuń
    2. Lekarz nam mówił, że alergia często znika gdy dziecko już jest starsze. Mam nadzieję, że tak będzie.
      A jeszcze są specjalne testy żeby rozpoznać na co dziecko jest uczulone, ale wyniki będą prawidłowe dopiero wtedy, jak dziecko skończy 2 czy 3 lata.

      Usuń
  4. Takie śluby DIY mają fajny klimat, świetna dekoracja. Synek pięknie rośnie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rewelacyjne, pełne emocji fotografie!! :)

    ja planuje karmić pół roku, czemu? Coś gdzieś od kogoś usłyszałam, że to najlepszy okres karmienia dla naszych piersi ;) Ile w tym prawdy? Nie wiem... Bo co inna osoba, to inna opinia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest jakiś kosmiczny mit ;) po pierwsze - dla wyglądu piersi karmienie po pół roku nie ma już praktycznie znaczenia bo najbardziej rosną one w ciąży i w czasie nawału zaraz po porodzie. I jeśli mają się zrobić rozstępy to właśnie wtedy. Po pół roku jest juz dawno po ptakach. Z kolei dla zdrowia piersi najlepsze jest jak najdłuższe karmienie bo niweluje ono ryzyko raka piersi. Każdy rok karmienia zmniejsza je bardziej.

      Usuń
    2. Zgadzam się.
      Po pół roku laktacja się unormuje, więc pokarm nie będzię się zbierać w piersiach rozciągając je.

      Usuń
  6. Ależ Gniwko się zmienia :)
    Buziaki na te 6 miesięcy. Zleciało jak nie wiem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Twarda z Ciebie dziewczyna! :) Szacuneczek za tą dietę i walkę!
    U Ignasia prawie identyczne, z tym, że waży na pewno ok. 8 kg i nie umie się przewrócić z brzuszka na plecy.
    Pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń